PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu

Ptaszyński / PIH na EEC 2018: Dane z kwietnia pokazują spadek sprzedaży w małych sklepach

Ptaszyński / PIH na EEC 2018: Dane z kwietnia pokazują spadek sprzedaży w małych sklepach fot. materiały prasowe PTWP
0 0

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, podczas debaty Handel w niedziele na Europejskim Kongresie Gospodarczym powiedział, że dysponuje nieoficjalnymi danymi, z których wynika, że w kwietniu w sklepach do 300 mkw. nastąpił spadek sprzedaży względem marca o 4,7 proc. W jego opinii to efekt zakazu handlu w niedziele.

- Pierwsze dane, które mieliśmy po wprowadzeniu niehandlowych niedziel pokazywały, że w marcu wzrost  sprzedaży w sklepach małoformatowych był na poziomie 23 proc. wobec lutego. Jednak jest to głównie wynik Wielkanocy, która była tym roku 1 kwietnia, a zatem wszystkie zakupy wielkanocne przypadły na marzec (rok temu Wielkanoc była zaś w połowie kwietnia). Dodatkowo z danych historycznych wynika, iż w marcu zawsze jest wzrost miesiąc do miesiąca, bo marzec jest dłuższy o 3 dni od lutego. Rok temu było to 16 proc. Z nieoficjalnych danych, które opublikujemy 17 maja wynika, że w kwietniu spadła sprzedaż w sklepach małoformatowych o 4,7 proc. w wartościach bezwzględnych – stwierdził Maciej Ptaszyński podczas debaty „Handel w niedziele”.

Dodatkowo w jego opinii na ograniczeniu handlu w niedziele zyskują dyskonty, które dzięki gigantycznym akcjom reklamowym ściągają do siebie klientów w piątki i soboty. - Mniejszych, uboższych sieci nie stać na takie wydatki reklamowe, więc choć to one miały zyskać na ograniczeniu handlu - w rzeczywistości tracą. Podobnie było na Węgrzech, gdzie duże sieci handlowe agresywnymi kampaniami reklamowymi powiększyły swój udział w rynku kosztem mniejszych podmiotów - powiedział dyrektor PIH.

Informacje o wzroście sprzedaży w dyskontach potwierdził także Alfred Bujara. - Z naszych danych wynika ze ten wzrost jest rzędu od 15 do 23 procent. Polacy kupują na zapas ale naszym zdaniem ta tendencja po 2 latach będzie się kurczyła – stwierdził Alfred Bujara z NSZZ Solidarność. 

Renata Juszkiewicz prezes POHID zauważyła, że przeniesienie zakupów na piątek i sobotę w dyskontach i sklepach wielkopowierzchniowych ma swoje negatywne konsekwencje właśnie w postaci kupowania na wyrost a przez to także marnowania zmagazynowanej na zapas i niewykorzystanej żywności. Drugim skutkiem dużego napływu klientów pod koniec tygodnia jest obciążenie pracowników obowiązkami, bo muszą obsłużyć zwiększone rzesze klientów i dokładać towar, który znika z półek bardzo szybko.

Alfred Bujara stwierdził, że zbyt duże obciążenie pracowników nie wynika z dużej liczby klientów, ale ze zbyt małej liczby zatrudnionych pracowników i niskich standardów pracy. Podał przykład Niemiec, gdzie pomimo zamknięcia sklepów w niedziele, w soboty zatrudnia się więcej pracowników, aby mogli obsłużyć wzmożony ruch. - Kto inny uzupełnia towar, kto inny obsługuje kasy i dzięki temu pół godziny po zamknięciu sklepu wszyscy mogą wyjść do domu. W Polsce kasjerki muszą także wykładać towar, a gdy sklep zostanie zamknięty sprzątać walające się wszędzie pudła po towarze. W sytuacji, gdy sklep pracuje do 23, pracownicy wychodzą do domu po 24 - podsumował sytuację przewodniczący związku zawodowego NSZZ Solidarność.

POLECANE

KOMENTARZE: (1)

+ DODAJ KOMENTARZ

sklepikarz do 25lat 18-05-2018, 12:17:

W marcu, po prostu, były zakupy świąteczne więc obroty były większe. Sytuacja ta powtarza się na wiosnę cyklicznie. Szkoda,że PIH tego nie widzi