PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu

PARTNERZY SERWISU

Właściciel "Egzotycznych Mięs": Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana

Właściciel "Egzotycznych Mięs": Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana Grzegorz Stępień, właściciel firmy Egzotyczne Mięsa, oficjalny dystrybutor produktów Kezie Limited w Polsce, fot. archiwum prywatne
0 0

- Chciałem wejść na rynek z produktami, których w Polsce w ogóle nie było. Są jedynie pojedyncze restauracje, których właściciel sprowadza niewielkie ilości np. mięsa z pytona na własne potrzeby. Natomiast na taką skalę i z tak szerokim wachlarzem produktowym nikt do tej pory w Polsce nie działał - mówi w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Grzegorz Stępień, właściciel firmy Egzotyczne Mięsa, oficjalny dystrybutor produktów Kezie Limited w Polsce.

Droga Grzegorza Stępnia do założenia firmy "Egzotyczne Mięsa" prowadziła m.in. przez sprzedaż dziczyzny, która jeszcze kilka lat temu cieszyła się znikomą popularnością w Polsce.

- Po jakimś czasie zauważyłem, że dziczyzna wchodzi na rynek już bardzo szeroko, więc postanowiłem z tym skończyć. Minęły kolejne dwa lata, podczas których zupełnie odszedłem od kwestii gastronomicznych. W 2014 roku natrafiłem w internecie na mięso z zebry w postaci steka. Stwierdziłem, że chętnie bym coś takiego zjadł. Okazało się jednak, że w Polsce nie ma żadnego dystrybutora egzotycznego mięsa. Zacząłem szukać na anglojęzycznych stronach i znalazłem firmę Kezie. Napisałem do nich, że chciałbym sprawdzić jak takie mięso będzie się sprzedawało w Polsce - mówi.

Po nawiązaniu współpracy biznesowej z Kezie, Stępień otrzymał od Brytyjczyków pełną ofertę produktową.

- Były tam m.in. alpaka, pyton, wielbłąd, krokodyl, szarańcza, wiewiórki i inne. Zawsze byłem zwolennikiem twardo policzalnych biznesów i takie stawiałem, natomiast czegoś podobnego nigdy nie robiłem i postanowiłem, że spróbuję zbudować w Polsce trend na egzotycznie mięsa - dodaje.

Jak przyznaje nasz rozmówca, choć Kezie oferuje także wysokiej jakości mięso drobiowe czy wieprzowinę premium, nie chciał wchodzić z nimi na rynek polski.

- Po tym jak powstała Hala Koszyki czy bio bazary te produkty są już wszędzie. Oczywiście, kosztują kilkaset złotych za kilogram, ale są dostępne. Chciałem wejść na rynek z produktami, których tu w ogóle nie ma. Może w ogóle to za duże słowo, gdyż znalazłem bezpośrednich importerów mięs np. z Botswany, Zimbabwe czy RPA. Są to pojedyncze restauracje, których właściciel sprowadza niewielkie ilości na własne potrzeby, np. Żur’a Vina w Serocku gdzie serwuje się stek z pytona. Były więc osoby, które sprowadzały takie produkty, natomiast na taką skalę i z tak szerokim wachlarzem produktowym nikt do tej pory w Polsce nie działał. No cóż, od tamtej pory minęły trzy lata i dziś jestem bogatszy o pewne doświadczenia. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana - śmieje się Stępień.

Dlaczego pozyskanie klienta w postaci Modesta Amaro nie stało się lokomotywą sukcesu dla firmy? Z jakiego powodu mięso z wielbłąda sprzedawało się w Polsce lepiej niż australijska wołowina?  

Zachęcamy do lektury pełnej treści rozmowy z Grzegorzem Stępniem w Strefie Premium.

POLECANE

KOMENTARZE: (4)

+ DODAJ KOMENTARZ

Robert 23-12-2017, 10:06:

Firma elkopol.pl od lat ma w ofercie między innymi mięsa egzotyczne ...słaba analiza konkurencji ;)

timi 20-12-2017, 16:48:

Drobiu Pan nie sprowadza bo okazało by się, że Pana produkt jest dużo gorszej jakości niż Kogutek ubity przez Janusza z Pcimia Dolnego z małej hodowli przydomowej. To by był dla klienta szok że on ma już super mięso pod domem i nie potrzebuje ubogacania z Afryki w Polsce w żadnej postaci. Na talerzu też.

Jan 20-12-2017, 09:25:

Ktoś musi być tym liderem. Zawsze stąpał Pan twardo po ziemi.. Pozdrawiam i życzę sukcesów..