PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu

PARTNER SERWISU

Prezes Spomleku na EEC 2018: Sieci handlowe próbują zawłaszczać dobre pomysły na marki

Prezes Spomleku na EEC 2018: Sieci handlowe próbują zawłaszczać dobre pomysły na marki Edward Bajko, prezes Spomleku, fot. PTWP
0 0

- Sieci dążą do tego żeby mieć 3-4 dostawców w kategorii i "mobilizować" ich żeby rywalizowali między sobą jakością i ceną. Jestem w stanie zaakceptować to przy niektórych kategoriach, ale irytujące jest, że dyskonty próbują zawłaszczać fajne pomysły. My budujemy markę, oni zauważają, że to zaczyna się sprzedawać i chcą ją włączyć do swojej parasolowej marki. Stoczyliśmy ciężką batalię żeby jednak nie dać naszego sera Bursztyn pod markę własną sieci. Tym razem nam się udało, ale nie wiem czy przy kolejnej próbie też tak będzie - mówił Edward Bajko, prezes Spomleku podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego EEC 2018.

Prezes Edward Bajko powiedział, że świadome budowanie marki serów Spomleku rozpoczęło się wraz z przyjęciem nowej strategii spółdzielni w 2009 roku.

- Nie chcieliśmy robić wszystkiego po trochu jak inne mleczarnie: trochę mleka spożywczego, jogurtów, śmietanek. Nasz wybór padł na sery. Stanęliśmy przed wielkim wyborem jeśli chodzi o strategię budowania marki: Czy stworzyć parasol typu "sery z Radzynia" czy budować coś nowego w oderwaniu od producenta, który pozostałby nieco w tle. Wybraliśmy ten drugi wariant podejmując produkcję, zarówno w kategoriach popularnych, jak i premium i rękodzielniczych - mówi.

Bajko przyznał, że próba wrzucania trzech odmiennych kategorii serów do jednej marki byłaby błędem.

- Stworzyliśmy trzy parasole. Pierwszy to Radamer: przełomowy wizualnie, bo zrezygnowaliśmy z popularnych swego czasu krówek na opakowaniu stawiając na akcenty żółte z mocnymi czarnymi kropkami. Do tego marka "Skarby serowara" serów długo dojrzewających oraz sery rękodzielnicze w niewielkiej skali. Zbudowanie marki bez akcentowania producenta jest jednak ryzykowne. Z czasem zauważyliśmy, że konsumenci potrzebują jednak wiedzieć kto robi dany produkt i dziś trochę to zmieniamy - dodał.

Prezes Spomleku zauważył, że wciąż na rynku dobrze funkcjonują sery no-name, a dużym zagrożeniem dla marek producenckich jest zjawisko marek własnych sieci.

- Dzieje się tak, gdyż, wbrew deklaracjom konsumentów, to cena odgrywa wciąż ogromną rolę. Sieci handlowe organizują przetargi na ser, w których wygrywa ten, kto zaoferuje najtaniej. Barierą dla rozwoju marek producenckich jest zjawisko private label. To ciężki temat, bo staram się zrozumieć, że ktoś chce zrobić dobrze dla siebie a nie dla mnie, bo to jego biznes. Jednak niektóre rzeczy mnie irytują, ponieważ sieci dążą do tego żeby mieć 3-4 dostawców w kategorii i "mobilizować" ich żeby rywalizowali jakością i ceną. Jestem w stanie zaakceptować to przy niektórych kategoriach, ale irytujące jest, że dyskonty próbują zawłaszczać fajne pomysły. My budujemy markę, oni zauważają, że to zaczyna się sprzedawać i chcą ją włączyć do swojej parasolowej marki. Stoczyliśmy ciężką batalię żeby jednak nie dać naszego sera Bursztyn pod markę własną sieci. Tym razem nam się udało, ale nie wiem czy przy kolejnej próbie też tak będzie, bo jest to prosty szantaż: Jeśli nie oddacie marki to Was nie chcemy - dodał.

POLECANE

KOMENTARZE: (4)

+ DODAJ KOMENTARZ

ob 21-05-2018, 12:46:

Sciągają portki i wyciagają ręce.

Ja 18-05-2018, 09:57:

Za chwilę będzie umowa o wolnym handlu z Nową Zelandią i pozamiata wszystkich przetwórców w Polsce.

Ja 17-05-2018, 09:10:

Tak jest - kilku prezesów największych mleczarni rywalizuje ze sobą po to żeby utrzymać rodziny na stanowiskach - to jest sedno sprawy. Niech część mleczarni ma sama do siebie pretensje ... Arla nie ma problemu żeby współpracować z DMK i razem budować zakłady, natomiast Mlekovita i Mlekpol mają ... ehhh Łowicz już pada, zaraz dotknie to Mlekpol a po nim Mlekovitę ... a miały ginąć te małe mleczarenki.