PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu www.nagel-group.com - partner portalu

PARTNER SERWISU

Zniesienie ceł w handlu z Nową Zelandią mogłoby zaszkodzić polskiemu mleczarstwu

Zniesienie ceł w handlu z Nową Zelandią mogłoby zaszkodzić polskiemu mleczarstwu Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, fot. PTWP
0 0

- Nowa Zelandia produkuje najwięcej mleka na świecie po bardzo konkurencyjnych cenach, a w dodatku ich rolnictwo nie jest dotowane przez państwo. Gdyby podpisać umowę o wolnym handlu z Nową Zelandią i znieść bariery celne na mleko oraz jego przetwory, w szczególności mleko w proszku, to mielibyśmy poważny problem. Takiej konkurencji polskie mleczarnie mogłyby nie wytrzymać - mówi w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

W rozmowie na temat potencjalnych nowych kierunków eksportowych dla polskiej żywności zapytaliśmy Andrzeja Gantnera o jego opinię o uchodzących za perspektywiczne rynkach Nowej Zelandii i Japonii.

Jak wskazał dyrektor PFPŻ, w przypadku Nowej Zelandii wątpliwości budzi kwestia otwarcia rynku polskiego na pochodzące stamtąd mleko i jego przetwory. - Z drugiej strony udaje nam się konkurować z Nową Zelandią na rynku chińskim, choć nie jest to łatwe - przyznał.

Japonia z kolei po awarii elektrowni w Fukushimie zwraca się w kierunku żywności ekologicznej i tradycyjnej.

- Japonia to bardzo dobry, zamożny rynek i jeden z największych importerów żywności na świecie. Z drugiej strony jest to obszar trudny do handlu, opierający się na specyficznych wymaganiach. Bardzo silnym trendem w Japonii jest obecnie żywność ekologiczna i tradycyjna. Problem w tym, że w Polsce nie mamy praktycznie znaczącej ilości żywności ekologicznej na eksport. Surowce w dużej mierze eksportujemy na Zachód, a produkcji wyrobów przetworzonych mamy niewystarczającą ilość, żeby poważnie nimi handlować na rynku światowym. Nie znaczy, to jednak, że nie możemy mieć. Zarówno w Japonii, jak i Chinach żywność z Europy postrzegana jest jako bardzo bezpieczna i wysokiej jakości. To wielka szansa dla nas, o ile tylko będziemy wstanie dokonać konsolidacji i zwiększyć produkcję - dodał.

Dyrektor PFPŻ przyznał, że, choć o nowych kierunkach eksportowych dla polskiej żywności dużo się mówi, to do Azji i Afryki sprzedajemy wciąż niewiele.

- Jeśli Czesi kupują polską żywność za 1,2 mld euro, a Chiny za niecałe 300 mln dolarów to nie jest znaczący sukces, ale biorąc pod uwagę konieczność dywersyfikacji rynków bardzo ważny i absolutnie nie możemy rezygnować z dalszych działań. Mamy wiele lat zapóźnienia w stosunku do takich gigantów eksportowych jak Niemcy, Holandia, Francja czy Anglia, którzy są obecni na tych rynkach od dziesiątków lat. My zaczęliśmy się tam pojawiać w latach 90., z czego największa aktywność to ostatnie kilka lat. Nie należy tego skreślać, co najwyżej można się zastanowić, jak zwiększyć efektywność naszych działań - dodał.

POLECANE

KOMENTARZE: (2)

+ DODAJ KOMENTARZ

Konsument 25-05-2017, 10:01:

I bardzo dobrze. Zwolennicy protekcjonizmu nie zdają sobie chyba sprawy jaką krzywdę wyrządzają konsumentom, ale i producentom jednocześnie. Dla klienta to oczywiście wyższe ceny i gorszy produkt, dla producentów - życie w fikcji. Nic tak nie psuje rynku jak sypanie groszem do nieefektywnych producentów. Pozwólmy upaść tym, którzy upaść powinni.

Konsument 24-05-2017, 10:07:

ojejku, nasze mleczarnie mogłyby tego nie wytrzymać! Gospodarka nie jest dla mleczarzy, tylko dla konsumentów mleka. Jeśli polskie mleczarnie nie umieją konkurować bez specjalnych przywilejów nadawanych im przez państwo, to jest to niekorzystne dla konsumentów. Należy otworzyć rynek, pozwolić działać konkurencji, która pozostawi na rynku te mleczarnie, które warto zostawić - czyli te efektywne. Konsumenci będą się cieszyć tańszymi i lepszymi produktami. Jak pan lobbysta zauważył, rynek w Nowej Zelandii nie jest dotowany i produkują dużo i tanio. Połączcie kropki