PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu

PARTNER SERWISU

Agrestada - czyli historia o biznesie owocowym z nutką nostalgii

Agrestada - czyli historia o biznesie owocowym z nutką nostalgii fot. materiały prasowe / Andrzej Obszański (Agrestada)
0 0

Zaczynamy dbać o to, co jemy, jak jemy, a to wszystko kojarzy się z dzieciństwem – marchewką prosto z grządki, owocem prosto z krzaka, żywnością bezpieczną, bez chemii. O początkach napojowej marki Agrestada, opowiada w rozmowie z sadyogrody.pl, Andrzej Obszański z firmy Owocowe Smaki.

Stworzyliście coś nie tylko oryginalnego ale i budzącego zdumienie. Pierwsze pytanie - co to jest Agrestada?

Agrestada to pierwszy w Polsce napój z agrestu łączonego z innymi owocami: rabarbarem, porzeczką, maliną lub też imbirem – to jest klasyczna agrestada. W napoju jest tylko 3% cukru, trzcinowego. Napój jest robiony z soku tłoczonego na zimno, naturalnego, mętnego, tzw. NFC, o czym świadczy osad na dole butelki. Sok nie jest filtrowany. Pasteryzujemy możliwie najniższą temperaturą, żeby w napoju, mimo że jest to sok rozcieńczany z wodą, zostało jak najwięcej witamin, czyli to, co jest najlepsze w owocach.

Skąd wziął się ten, odważny przyznaję, pomysł na napój z agrestu?

Przede wszystkim sami zajmujemy się uprawą, mamy własne plantacje agrestu, maliny, porzeczki. Do niedawna agrest produkowaliśmy na zagęstnik wykorzystywany w produkcji ekologicznej – nasza produkcja jest certyfikowana. Już wówczas myśleliśmy, że szkoda tych owoców, z których kiedyś nasze babcie, mamy, robiły pyszne kompoty, wykorzystywać wyłącznie jako zagęstnik.

Gdzie znajdują się te plantacje?

Na Lubelszczyźnie, w Tarnogrodzie. Są to obrzeża Roztocza. (...) Nasze gospodarstwo to 50 hektarów, na których uprawiamy nie tylko agrest, ale też porzeczkę, malinę i inne owoce i warzywa. Plantacja agrestu zajmuje już 9 hektarów. A zaczęło się tak, że mamy też punkt skupu owoców, i osoby zajmujące się importem zgłaszały chęć zakupu agrestu, więc postanowiliśmy założyć plantację. (...) Zaangażowaliśmy też innych rolników, żeby posadzili agrest, bo był olbrzymi zbyt. Praktycznie cała produkcja, 90% szła na Zachód, głównie do Niemiec, ale także do innych krajów. 

Produkcja pod konkretne zamówienie sprzedawana w całości – po co więc i dlaczego Agrestada?

Cóż, najpierw wszyscy „na hurra” chcieli go kupować, ogólnie zapanowała pewna moda na agrest. Potem jednak rynek się trochę nasycił i w pewnym momencie pojawiły się problemy ze sprzedażą. Musieliśmy znaleźć alternatywę, która nie zmuszałaby nas do likwidacji plantacji. I tak zaczęła się Agrestada. Szczególnie, że produkowaliśmy i wciąż produkujemy soki tłoczone na zimno NFC oprócz Agrestady, jako firma Owocowe Smaki.

CAŁY WYWIAD NA WWW.SADYOGRODY.PL.

POLECANE

KOMENTARZE

+ DODAJ KOMENTARZ

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!