PARTNER PORTALU
PARTNERZY PORTALU
Bakalland - partner portalu Crédit Agricole - partner portalu

EEC 2018: Przełomem w biznesie była akcesja do UE

EEC 2018: Przełomem w biznesie była akcesja do UE Robert Kremser /fot. PTWP
0 0

- Branża spożywcza w Polsce wykonała jedną z największych prac w całej polskiej gospodarce. Firmy często powstawały od zera – powiedział Robert Kremser, dyrektor ds. rozwoju w firmie Bisnode Polska podczas debaty pt. „Trzecia dekada budowy polskiego biznesu spożywczego – sukcesy i wyzwania” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Jego zdaniem przełomem był 2004 rok i akcesja Polski do Unii Europejskiej. Pozwoliło to naszym przedsiębiorstwom korzystać z subwencji i dotacji unijnych i przeznaczyć je na rozbudowę zakładów i zwiększanie możliwości produkcyjnych

- To był olbrzymi impuls do rozwoju. Do dziś słyszę opinie od przedstawicieli zagranicznych firm, którzy po wizytach w polskich zakładach produkujących żywność, nie dowierzają, że tak nowoczesne zakłady mogą u nas funkcjonować – ocenia Robert Kremser.

Zauważa przy tym, że nie ma nikogo, komu udało się zaistnieć na zachodnich rynkach z markowymi produktami.

- Polska jakość jest bardzo ceniona, ale nadal nasze produkty są oferowane po niskich marżach. Nawet z czołówki polskich brandów nikomu nie udało się zaistnieć na rynkach zachodnich. Oczywiście, trudno jednocześnie budować siłę produkcyjną zakładu i jednocześnie marketing – dodaje.

Zwrócił także uwagę, że polskie firmy walczą z sieciami handlowymi, które nie są dla nich łaskawe i stosują różne formy nacisku.

- W sieciach mamy lawinę produktów zachodnich koncernów, ale w Niemczech i Francji naszych produktów nie uświadczymy na półkach, więc jest sporo do zrobienia. Do tego dochodzi kwestia poszukania odpowiednich odbiorców. Często producenci nie mają świadomości tego, że konsument zagraniczny w zupełnie inny sposób postrzega produkty i inaczej myśli. Skupienie się na rynku lokalnym powoduje, że nie można być na innych rynkach aktywnym. Mam duży podziw dla branży spożywczej w Polsce za walkę, jaką podejmują. Pozostaje umieć rywalizować jak równy z równym z gigantami z czołówki światowej - dodał.

W drugiej części debaty - poświęconej sukcesji - Robert Kremser przyznał, że firmy rodzinne mają dziś poważny problem z sukcesją.

- Przez lata rozwijaliśmy się świetnie i sukcesorzy mają dziś otwarty świat wielu perspektyw. Dzięki wysiłkom rodziców wykształcili się świetnie zagranicą. Ktoś, kto skończył świetną uczelnię IT za oceanem wcale nie myśli o tym żeby przejąć fabrykę żywności w Polsce od rodziców. Oczywiście, są fundusze inwestycyjne, które często są przez właścicieli postrzegane jako obca siła, której trzeba oddać swoją krwawicę. Jednak często jest to niestety jedyna droga żeby wysiłek 30 lat pracy przetrwał i nie poszedł w kompletną rozsypkę - mówił.

W ocenie analityka część przedsiębiorców upiera się na sukcesję w sytuacji kiedy niekoniecznie powinna się ona odbywać.

- Dzieci są mało zainteresowane przejęciem albo zmieniają zdanie. Pytanie czy nie lepiej zcashować się od funduszu i - pozostając z boku - zachować na firmę pewien wpływ. Bywa też, że starsze pokolenie, pomimo że sukcesja się odbyła, dowodzi tą firmą i nie pozwoli być jej zarządzaną przez nowe pokolenie. Tego rodzaju sterowanie z tylnego siedzenia może odbić się czkawką. Problem sam się nie rozwiąże. Potrzebna jest interwencja państwa, bo grozi nam, że wiele firm przestanie istnieć ponieważ nie będzie komu im ich oddać. Sukcesja w polskich firmach będzie coraz trudniejsza - dodał.

POLECANE

KOMENTARZE

+ DODAJ KOMENTARZ

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!